niedziela, 6 listopada 2011

Walka Rekina z Myszką.

Jeszcze kilkanaście lat temu, gdy nadchodziła sobota, godzina 13:30 każdy dzieciak siadał przed telewizorem. O tej właśnie porze Telewizja Polska puszczała serie bajek Walta Disneya. Pamiętam to doskonale bo byłem jednym z tych dzieciaków. W czasach kiedy zachód wchodził do Polski małymi krokami bajki Disneya były czymś co pobudzało wyobraźnie, wprawiało w stan nieważkości w którym można było wyfrunąć i przenieść się w odległe krainy pełne czekających nas przygód.

Myszka Mickey i wiele innych postaci stała się znakiem rozpoznawczym krainy snów Disneya. Disney odnosił triumfy i do dziś jest największą korporacja medialną na świecie.
Zaangażowany był w produkcje animacyjne, filmy, aż w końcu, no właśnie.


Od roku 1955 Walt Disney Company stworzyła zasady prowadzenia parków rozrywki. Wtedy powstał pierwszy Disneyland i tym samy firma wyznaczyła standardy prowadzenia biznesu w tej branży. Przed powstaniem Disneylandu niepisana zasada głosiła, że w parku rozrywki musiała być ogromna kolejka górska aby interes mógł odnieść sukces. Disneyland wszystko to zmienił, proponując atrakcje tematyczne zamiast tych dostarczających mocnych wrażeń. Przez następne trzydzieści lat firmy albo postępowały według zasad Disneya, albo w ogóle nie liczyły się na rynku.

Disney działał jak wizjoner. Z definicji jeśli nie zmieniasz reguł, nie jesteś wizjonerem, a jeśli nie będziesz myślał inaczej reguły pozostaną nie zmienione. Standardy wyznaczone przez Disnaya obowiązywały przez lata aż do momentu pojawienia się Jaya Steyna. Był on właścicielem Universal Studios. Stein zaproponował odmianę utartego i wykreowanemu przez Disneya schematu bezpiecznej zabawy i postanowił zabrać widzów za kulisy filmu z hasłem przewodnim, zmienionym z ,,Zobacz jak robimy filmy " na ,,Wkrocz do świata filmu". Następnie Stein zweryfikował niepisane zasady ustanowione przez Disneya: to, że należny być miłym, łagodnym i poprawnym politycznie.


Przejażdżki po jego atrakcjach nie będą przyjemne – za to dadzą widzowi niezłe w kość. Faktycznie, w wytworni Universal Studio Florida przelewa się krew, są płomienie i wybuchy. Każdego dnia zwiedzający niezrzekająca na zbyt mocne wrażenia, że kule ognia są zbyt gorące. Rekiny w atrakcji „Szczęki” podpływają zbyt blisko łodzi, że mogą złamać rękę lub nogę osobie która będzie na tyle głupia by żeby wyciągnąć ją w jego kierunku i codziennie tysiące ludzi powraca by raz jeszcze to wszystko przeryć.


Disney ma niewielkie możliwości obrony przed tym frontalnym atakiem, ponieważ ogranicza go walasny wizerunek oraz standardy bezpiecznej zabawy, dla wszystkich , bez ograniczeń wiekowych. Stein wykorzysta założenia marketingu aikido – zalety Disneya zmienił w ograniczające go słabości. Gdyby Disney próbował ożywić swoje atrakcje, stracił by swoją główna publiczność i rozmył swój wyrazisty wizerunek.

Dwa przykłady wizjonerstwa. Każdy ma swoich fanów i każdy odniósł sukces. Przykład ten oznacza że nawet najwięksi wizjonerzy mają swoich następców i pomimo monopolu pewnych marek na rynkach zawsze można znaleźć nową innowacyjną drogę która wyznaczy kolejne standardy, aż do pojawienia się kolejnego pomysłu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz